Rating, z którym trudno dyskutować

Dawno tu nie pisałem, bo mam wrażenie, że straciliśmy umiejętność merytorycznej rozmowy. Musi być politycznie i skrajne - albo wcale. Podejmuję jeszcze jedną próbę - tym razem o agencjach ratingowych.

Nigdy w historii Polacy tak nie interesowali się agencjami ratingowymi. Wczoraj niektórzy czekali do późna żeby usłyszeć werdykt Moody’s. I większość z nas już się kłóci o politykę. A nie do końca o to chodzi. W pierwszej kolejności chodzi o pieniądze i zagranicznych inwestorów.


Po styczniowej decyzji, która była dla mnie mocnym zaskoczeniem, napisałem jak działają agencje ratingowe, bo większość komentatorów rzuciła się przeciwnikom do gardeł, zostawiają merytorykę daleko w tyle. Obawiałem się, że tym razem będzie tak samo, ale ta decyzja jest moim zdaniem trafiona prawie idealnie – poruszono tematy ważne dla inwestorów. Trudno z nimi polemizować.

Jeśli któryś polityk będzie dopisywał teorie spiskowe po jednej czy po drugiej stronie, dotyczące ostatniego ratingu Moody’s… to tylko będzie świadczyć o rosnącym poziomie populizmu po obu stronach politycznej barykady.

Zamieńmy się na chwilę w inwestora

Mam fundusz inwestycyjny, inwestuję na całym świecie. Chcę zainwestować pieniądze w obligacje Polski. Czytam informację przy ratingu, zanim zainwestuję pieniądze. Czytam też o najważniejszych zmianach z ostatnich miesięcy.

Dowiaduję się, że:
• Polska gospodarka ma się dobrze, rozwija się solidnie pomimo trudnych warunków zewnętrznych,
• Naszą gospodarkę czeka solidny zastrzyk gotówki związany z perspektywą unijną,
• Będzie wdrożony tzw. „plan Morawieckiego”, rząd zapowiada uszczelnienie podatków,
• W kraju uruchomiono program, który kosztuje 17 mld w tym roku i 23 mld w przyszłym roku,
• Zapowiedziano wyższą kwotę wolną od podatku (będzie systematycznie rosła),
• Zapowiedziano obniżenie wieku emerytalnego (he? a przecież nie tak dawno temu podwyższano),
• Zapowiedziano rozwiązanie problemu kredytów we franku i polisolokat. Dotychczasowe propozycje są według analiz ogromnym obciążeniem sektora bankowego, od którego zależy w dużej mierze gospodarka,
• Podatek bankowy został nałożony na banki – była to jedna z pierwszych decyzji nowego rządu, rząd nie jest ugodowy względem sektora bankowego,
• Ustawa o ziemi uniemożliwia zakup ziemi zagranicznym inwestorom, chociaż w założeniach unijnych miało być inaczej,
• Wciąż trwa jakiś spór o Trybunał Konstytucyjny (czytam dokument z Komisji Weneckiej),
• Widzę słaby rynek kapitałowy (coraz gorzej do czasu reformy OFE, teraz czytam w Bloombergu, ze zniknęło 50 mld kapitału zagranicznego)

Czy coś się tu nie zgadza?

Z perspektywy inwestora – gospodarka ma się dobrze, ale jest wiele zagrożeń na horyzoncie. Budżet jest obciążany coraz mocniej, a po stronie przychodów są jedynie zapewnienia – nie ma jeszcze konkretów. Jak będzie faktycznie uszczelnienie podatków i zobaczymy większe wpływy, to agencje też wezmą to pod uwagę. Jak zacznie działać plan Morawieckiego, to również gospodarka to odczuje. Ale teraz mamy jedynie zapewnienia.

Tadam! Ryzyko inwestycyjne wzrosło i kapitał zagraniczny widzi to, co napisałem. Nie widzi naszych awantur wewnątrz, naszych debat sejmowych, naszego opluwania się nawzajem w mediach i komentarzach pod tekstami.

Agencje ratingowe nie doprowadzą nas do bankructwa, ale traktowanie ich jako coś całkowicie bez znaczenia to ignorancja, która może nas kosztować miliardy dolarów. Polska potrzebuje tego kapitału dużo bardziej niż mówią o tym politycy.

Tomasz Jaroszek, autor bloga Doradca.tv
Obserwuj na Twitterze
Bądź na bieżąco z tekstami na Doradca.tv

PS. Zaprasza do siebie na kanał YouTube, właśnie szykuję materiał do nagrania o tym jak politycy nas okłamują poprzez manipulowanie danymi gospodarczymi – w sam raz na nasz obecny klimat ;)
Trwa ładowanie komentarzy...