O autorze
Dziennikarz ekonomiczny, absolwent Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego. Autor licznych publikacji o finansach osobistych, komentator wydarzeń gospodarczych. Z zamiłowania inwestor giełdowy i masażysta. Jednoosobowa redakcja Doradca.tv, Twitter, YouTube

Życzę miłej pracy

Długo nad tym myślałem, ale sumienie nie pozwoliło mi podpisać się ani pod nazwiskiem jednego, ani drugiego kandydata. Nie chodzi o kampanie – czy były udane czy nie. Tym razem nie wybrałem mniejszego zła, ani worka z obietnicami, których nie da się spełnić.

Nagrałem video o gospodarczych obietnicach wyborczych… ale je wyrzuciłem. Nie chciałem prowokować krzykaczy do przerzucania się wyzwiskami, który kandydat jest większym złem. Wybory podzieliły Polaków, pokazały gigantyczny subiektywizm mediów, graniczący z jawną partyjnością redakcji i chwytami poniżej pasa. To była kampania pełna zakłamania i absurdów, a wszystko sprowadza się do głosów ludzi wk*rwionych na obecny stan – głosujących na Pawła Kukiza i tych niezdecydowanych, którzy w ostatniej chwili oddali głos. Oni zadecydowali o przewadze.

Biorąc pod uwagę co dzisiaj dzieje się w sieci, bardzo dobrze zrobiłem, że nie publikowałem żadnych filmów ani nie komentowałem wcześniej kampanii. Dawno nie widziałem Polaków obrzucających się wyzwiskami z taką radością. Tu nie ma poszanowania cudzych poglądów – kampania nienawiści udaje się politykom wybornie. Wpadamy w tę pułapkę na każdych wyborach i głosujemy przeciw a nie za.

Nie wiem ile razy próbowano z nas robić idiotów w czasie kampanii, ale skupmy się na kilku jawnych przykładach. Obietnic padło sporo – po jednej i po drugiej stronie. Teraz, do jesieni, trzeba część z nich „dowieźć”, bo wybory parlamentarne nie mają drugiej tury – tutaj Kukiz, Petru i „nowi” mogą zgarnąć bardzo dużą pulę.

8 x kłamstwa

Referendum. Niejedna niszczarka sejmowa skończyła swój żywot przez obłożenie pracą – setki tysięcy podpisów obywateli, wywalane do kosza jednym podpisem. Obecna władza nie szanowała nigdy głosu obywateli, przyszła władza szanować jej nie będzie. Obywatel jest nazywany obywatelem i ma ważny głos tylko w czasie wyborów. Później politycy nazywają go już tylko podatnikiem.

Ustawa emerytalna. Propozycja Dudy nierealna, niemożliwa do realizacji, kosztująca majątek i zła w długim terminie. W przypadku kontrkandydata… ukradli mi składki z OFE i wydłużyli ten wiek, teraz próbując wprowadzić zmianę z wariantem 40 lat pracy, bo wstyd, że nic w tej kwestii jeszcze nie obiecali. Bez komentarza.

Kwota wolna od podatku. Dzisiaj każdy chce ją podwyższać, kilka tygodni temu odrzucono podobną ustawę, bodajże propozycję posła Palikota. Nie 8, nie 15, nie 20 tys. – 6000 zł odrzucono bez mrugnięcia okiem. Jesteśmy z tym wynikiem między państwami afrykańskimi w rankingu. Rozumiem, że większość posłów nie wie jak działa ten mechanizm, bo zawód posła jest chyba jedynym, którego ta kwota nie dotyczy tak jak innych obywateli. Tfu, podatników.

Obniżenie podatków. Nie mam już siły o tym słuchać. „17 razy podpisałem ustawy o obniżeniu podatków.” – powiedział w debacie Bronisław Komorowski. Andrzej Duda przyjął rolę Robin Hooda, więc lepiej podwyższyć podatki złym bankom i hipermarketom. Przypomnę jeszcze cytat Donalda Tuska o wyrzucaniu każdego, kto podwyższy podatki obywatelom. Idąc tym tokiem myślenia... nikt by już w szeregach PO nie zasiadał.

Kredyty we frankach. Nie da się ich przewalutować, nikt się na to nie zgodzi w żadnym banku, jeśli się ktokolwiek zgodzi – kilka banków ogłosi upadłość. To już nie jest demagogia, to robienie z nas debili, bo nie znamy się na finansach. Bzdurny ukłon w stronę nabitych we franki. Ja jestem w grupie, która nie ma kredytu – niech mi ktoś coś obieca o równowartości kosztów przewalutowania ich kredytu. Finanse i inwestowanie to dla nas nadal czarna magia, a dzięki temu banki zawsze będą grały rolę złego smoka w tej politycznej bajce.

Podatki nałożone na banki. Opodatkowanie tego sektora działa na wyobraźnię. Łupienie bogatych brzmi dobrze, w szczególności kiedy my jesteśmy po przeciwnej stronie łańcucha zarobkowego. Jednak sektor bankowy jest „krwioobiegiem” pieniądza i tak jak jestem zwolennikiem silnych regulacji chroniących klientów, tak z opodatkowaniem uważałbym. 70 proc. sektora bankowego to zagraniczni właściciele i bardzo szybko mogą wyjść z rynku, który nałoży na nich duże podatki.

Ulgi i pieniądze na dzieci. Żaden problem, po prostu duży wydatek z budżetu. Jednak jeśli się głębiej zastanowić, to żadna ulga ani dopłata nie rozwiąże problemu demografii w Polsce. Tutaj całkowita racja Kukiza i jego hasła – Polacy żyją z pracy a nie z ulg.

Praca dla młodych. Jak nie ma się pomysłu na elastyczny rynek pracy, to się ma budżetową kasę na dofinansowanie dla pracodawców. Pomysł absolutnie populistyczny – sam zatrudniam ludzi i gdyby koszty pracodawcy były mniejsze, to już dawno miałbym większą lub lepiej zarabiającą załogę. Nie każdy pracodawca to zachłanny kapitalistyczny potwór, często sobie wypłaca najmniej i pieniądze bierze ostatni.

Panie Prezydencie, życzę pracowitej kadencji ;) Lista zadań jest naprawdę imponująca, chociaż wolałbym żeby o kilku obietnicach Pan zapomniał. Dla dobra gospodarki.

Tomasz Jaroszek, autor bloga Doradca.tv
Obserwuj na Twitterze
Bądź na bieżąco z tekstami na Doradca.tv

PS. Ciekawostka. Napisałem ten tekst w piątek, bo obaj kandydaci wykazali się dużą kreatywnością w generowaniu pustych obietnic. Wybrałem tylko 8 z nich. Obie partie mają również wiele do stracenia jesienią. W poniedziałek rano dodałem tylko fragment o tym, czy ostatecznie oddałem głos i wprowadziłem kilka drobnych poprawek. Jesienią na pewno pójdę na wybory, bo bez drugiej tury będę mógł postawić krzyżyk zgodnie ze swoimi poglądami.
Trwa ładowanie komentarzy...